<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-4653160110965000177</id><updated>2012-02-16T18:21:37.512+01:00</updated><category term='fantastyka'/><category term='Zadie Smith'/><category term='DBC Pierre'/><category term='technothriller'/><category term='powieść obyczajowa'/><category term='Arturo Pérez-Reverte'/><category term='Orange Prize'/><category term='Neal Stephenson'/><category term='satyra'/><category term='Kathryn Harrison'/><category term='Gene Wolfe'/><category term='re-read'/><category term='powieść historyczna'/><category term='Andrzej Sapkowski'/><category term='thriller'/><category term='Trygve Gulbranssen'/><category term='powieść przygodowa'/><category term='czarna komedia'/><category term='saga rodzinna'/><category term='Karen Blixen'/><title type='text'>czytajto.txt</title><subtitle type='html'>herp derp</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://czytajtotxt.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4653160110965000177/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytajtotxt.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Hurr Durr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04332984245164038850</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-d0VrB9ZtS90/TgtSCSAU-8I/AAAAAAAAAGI/dn0a1HtRoRo/s220/mypictr_Blogger.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>9</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4653160110965000177.post-597451234327401695</id><published>2012-01-21T15:07:00.000+01:00</published><updated>2012-01-21T15:07:11.740+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Trygve Gulbranssen'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść historyczna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='saga rodzinna'/><title type='text'>A lasy wiecznie śpiewają - Trygve Gulbranssen</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.antykwariat-mit.pl/userdata/gfx/21dd3cd7804569a59052168a6fa2a785.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://www.antykwariat-mit.pl/userdata/gfx/21dd3cd7804569a59052168a6fa2a785.jpg" width="228" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W tomie opatrzonym tytułem "A lasy wiecznie śpiewają" znajdują się obydwie wydane w Polsce części skandynawskiej sagi Trygve Gulbranssena, czyli "A lasy wiecznie śpiewają" (pierwsza część oryginalnej trylogii) oraz "Dziedzictwo na&amp;nbsp;Björndal" (druga i trzecia część trylogii).&lt;br /&gt;Ta norweska saga rodzinna opowiada historię kilku pokoleń rodu z Björndal - dumnych i dzikich mężczyzn, wywodzących się od pierwszych osadników, oraz branych przez nich za żony kobiet. Akcja powieści dzieje się na przełomie XVIII i XIX wieku, gdzieś na północy. O ludziach z Björndal mówi się, że to leśni włóczędzy, prości i dzicy ludzie, a celem "A lasy wiecznie śpiewają" jest ukazanie ich (dobrze pojmowanej) wyższości nad tymi pochodzącymi z miasta i równin. Rozgrywa się to na kilku płaszczyznach, przede wszystkim moralnej i estetycznej.&lt;br /&gt;W tym momencie powinnam przyporządkować tę książkę do nurtu literackiego, albo chociaż rzucić jakimś filozoficznym terminem - bardzo chciałabym, ale nie mogę. Nie mam żadnego przygotowania literaturoznawczego. Wydawało mi się, że ukończenie niepraktycznego humanistycznego kierunku nie będzie mi nigdy potrzebne do szczęścia. W końcu jestem ogarniętą młodą osobą z pewnym zasobem wiedzy ogólnej, nie powinnam mieć problemu z zarysowaniem problematyki powieści, szczególnie jeśli występuje w niej popularny motyw... Eee... Jestem prawie pewna, że można to nazwać jednym słowem!.. Co za wstyd, no naprawdę. Trzeba się zabrać za uzupełnianie braków w wykształceniu.&lt;br /&gt;Akcja powieści toczy się bardzo nieśpiesznie. "A lasy..." zaczynają się pół-baśniową historią o starym niedźwiedziu, który zabłądził na równiny i stał się zagrożeniem dla chłopów i ich dobytku. W kilku krótkich rozdziałach pojawiają się motywy, które Gulbranssen wielokrotnie wykorzystuje w całej książce. Pastor wyrusza do Björndal - &lt;i&gt;do tych z północy&lt;/i&gt;, &lt;i&gt;hołoty&lt;/i&gt;, którą od cywilizacji oddziela mroczny górski las (&lt;i&gt;do którego od południa, jak daleko pamięć ludzka sięga, żaden chrześcijanin nie ważył się wstąpić&lt;/i&gt;)&lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;- z prośbą o pomoc. To pierwsze użycie&amp;nbsp;występującego&amp;nbsp;w książce wielokrotnie motywu człowieka z równin lub miasta, konfrontującego swoje wyobrażenia na temat &lt;i&gt;leśnych włóczęgów&lt;/i&gt; z&amp;nbsp;Björndal z rzeczywistością. Odbywa się to za każdym razem bardzo podobnie. W drodze przybysz jest dręczony niepokojem. Po wyjechaniu z lasu piękno dzikiej przyrody widziane z innej perspektywy zapiera mu dech w piersiach i zmusza do chwili refleksji. Następnie, już na miejscu, zostaje porażony surową elegancją dworu, emanującą z gospodarza szorstkością i praworządnością oraz, jeśli zostanie na poczęstunek, dostatkiem tam panującym.&lt;br /&gt;I tak w kółko. Wydawałoby się, że to zanudzanie czytelnika: tak, już wszyscy wiemy, że po odwiedzeniu&amp;nbsp;Björndal można się w nim tylko zakochać lub umrzeć z zawiści. Im bardziej uprzedzona osoba, tym łatwiej przewidzieć, jakie będą jej wrażenia z wizyty na björndalskim dworze. Czy to źle? Nie, biorąc pod uwagę sielski nastrój całej powieści. Przez całe "A lasy..." bohaterom nie przydarza się nic złego. Dobroć, ciepło, sprawiedliwość, ciężka praca, świętowanie przy suto zastawionym stole (czy kiedyś naprawdę tyle się jadło i piło, godzinami nie wstając?) - idealna lektura na zimę lub jesień.&lt;br /&gt;"Dziedzictwo na&amp;nbsp;Björndal" zaskakuje zupełnie innym klimatem. Trudno zliczyć nieszczęścia pojawiające się na kartach tej powieści, począwszy od śmierci i wypadków, skończywszy na braku porozumienia pomiędzy członkami rodziny. Bohaterowie mają ponure, refleksyjne nastroje i zadręczają się upiornymi katoterrorystycznymi myślami w stylu "Co z tego, że przez całe życie byłem dobry i pomagałem ludziom, skoro robiłem to samolubnie i z myślą o życiu wiecznym w Niebie". Może ma to jakąś wartość filozoficzną, dla mnie to znakomity literacki przykład destruktywnego wpływu religii. Czytałam już kiedyś wywody na temat prawej ręki nie mającej wiedzieć, co czyni lewa, i właśnie z nimi kojarzy mi się "Dziedzictwo": z dorabianiem poczucia winy do najszlachetniejszych uczynków. Przezwyciężenie chciwości to mało, nawet jeśli rozdasz wszystkie pieniądze potrzebującym, koszmarny "głos sumienia" będzie ci podpowiadać, że starasz się tylko wkupić w łaski Boga. Na szczęście zakończenie sugeruje, że mimo wszystko ludzka wdzięczność uświęca nawet działalność podszytą (świadomym lub nie) wyrachowaniem.&lt;br /&gt;Z tych dwóch różniących się od siebie części sagi zdecydowanie wolę "A lasy wiecznie śpiewają". Jeśli ktoś bardzo chce poznać dalsze losy bohaterów, może sięgnąć również po "Dziedzictwo na&amp;nbsp;Björndal". Wszystkim innym polecam poprzestanie na pierwszym tomie, którego baśniowy nastrój jest w drugiej książce niemal całkowicie zastąpiony przez przygnębienie, osamotnienie i poczucie winy.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4653160110965000177-597451234327401695?l=czytajtotxt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytajtotxt.blogspot.com/feeds/597451234327401695/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytajtotxt.blogspot.com/2012/01/lasy-wiecznie-spiewaja-trygve.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4653160110965000177/posts/default/597451234327401695'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4653160110965000177/posts/default/597451234327401695'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytajtotxt.blogspot.com/2012/01/lasy-wiecznie-spiewaja-trygve.html' title='A lasy wiecznie śpiewają - Trygve Gulbranssen'/><author><name>Hurr Durr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04332984245164038850</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-d0VrB9ZtS90/TgtSCSAU-8I/AAAAAAAAAGI/dn0a1HtRoRo/s220/mypictr_Blogger.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4653160110965000177.post-9121355177700333873</id><published>2011-12-15T19:12:00.000+01:00</published><updated>2011-12-15T19:12:37.082+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kathryn Harrison'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść historyczna'/><title type='text'>Tysiąc drzewek pomarańczowych - Kathryn Harrison</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Posiadam wydanie z 1998 roku, którego okładki w przyzwoitej rozdzielczości nie mogę znaleźć w Internecie. Swoją drogą, jest o wiele ładniejsza od tych nowszych, ale za to Rebis przyozdobił ją rozmijającym się całkowicie z zawartością blurbem "Soczysta jak dojrzały owoc, pociągająca jak trucizna." Zagadka: dlaczego "Tysiąc drzewek pomarańczowych" nie jest wspomniane ani na oficjalnej stronie Kathryn Harrison, ani w Wikipedii?&lt;/div&gt;&lt;div class="" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Zapachem tysiąca drzewek pomarańczowych napawała się w Wersalu Maria Ludwika Burbon-Orleańska, zanim nie została wydana za Karola II Hapsburga, ohydnego i niedorozwiniętego króla, żywiącego się hostią maczaną w ludzkim mleku. O drzewkach morwowych, larwach i magicznym bogactwie śniła jako mała dziewczynka Francisca de Luarca, córka hodowcy jedwabników. Kiedy Inkwizycja kogoś porywa, zostawia przed wejściem do domu jego buty, żeby rodzina nie łudziła się, że zaginiony udał się dokądś z własnej woli i niedługo wróci.&amp;nbsp;"Tysiąc drzewek pomarańczowych" jest bardzo przygnębiającą książką o tym, że wkraczając w dorosłość, wszystko co dobre zostawiamy na zawsze za sobą, i tylko wspominanie szczęśliwych czasów może osłodzić dalszą przykrą egzystencję, tortury fizyczne i psychiczne, ponure oczekiwanie na koniec.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://merlin.pl/Tysiac-drzewek-pomaranczowych_Kathryn-Harrison,images_big,15,978-83-7510-309-0.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://merlin.pl/Tysiac-drzewek-pomaranczowych_Kathryn-Harrison,images_big,15,978-83-7510-309-0.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Narratorką powieści jest uwięziona w lochach Inkwizycji Francisca, która opowiada o dzieciństwie spędzonym na farmie jedwabników, losach swojej rodziny i zakazanej miłości. Z nieodgadnionego powodu równie szczegółowo zdaje relację z życia swojej rówieśniczki, Marii, począwszy od radosnych lat spędzonych we Francji, aż do łoża śmierci. Żeby było jeszcze dziwniej, czytelnik nigdy nie dowiaduje się, co stało się z główną bohaterką, której opowieść kończy się gdy umiera królowa. Czy Inkwizycja w końcu ją skazała, zamęczyła, uwolniła?&lt;br /&gt;Po kilku miesiącach z książki zostaje w głowie tylko kilka anegdot niby-historycznych, ale czytało się ją dosyć lekko, pomijając oczywiście ponurą atmosferę. Bohaterek "Tysiąca drzewek" naprawdę nie miało już nigdy spotkać nic dobrego; dla kogoś dręczonego problemami Pierwszego Świata to całkiem świeże przesłanie. Pokontemplowałabym nad tym, jakie mam szczęście żyjąc tu i teraz, w sprzyjających okolicznościach historyczno-obyczajowych, ale jestem z natury mało refleksyjna.&lt;br /&gt;Uważam, że fajnie jest od czasu do czasu wzruszyć się tragicznymi losami kobiet i ludzi (see what I did here?) z mniej cywilizowanych czasów i miejsc, ale jest to rozrywka, którą można porównać do oglądania horrorów. Mimo że lubimy sobie dostarczyć mocniejszych wrażeń, wracamy potem cali i zdrowi do bezpiecznej codzienności. Rzadko ich oddziaływanie jest wystarczająco mocne, żeby wpłynąć na naszą rzeczywistość. Czy kiedykolwiek po przeczytaniu lub obejrzeniu materiału typu "bieda, głód, kataklizm, chore dzieci, kotki i pieski" zdarzyło Ci się zadziałać, przelać pieniądze, zadzwonić do organizacji charytatywnej i zapytać, jak możesz pomóc? A co mogłoby sprawić, że rzuciłabyś wszystko i pojechała na koniec świata jako wolontariusz ratować ludzkie życie?&lt;br /&gt;Nie wiem, i umywam od tego ręce. Bez dumy i bez żalu przyznaję się, że wszystko to obchodzi mnie i wzrusza jak smutna powieść, film animowany i grająca na emocjach reklama ubezpieczeń na życie. Jakiś czas temu przeczytaliśmy reportaż o "gwałtach naprawczych" w RPA. Hubert powiedział, że chyba już wie, co chciałby robić w życiu, mianowicie zostanie dyktatorem jakiegoś afrykańskiego państwa nieoddalonego zbytnio od Republiki Południowej Afryki, a następnie zbombarduje ją całą, żeby nie został kamień na kamieniu, zaorze i posypie solą. Osaka natychmiast zaoferował się, że może zostać jego Ministrem Spraw Zagranicznych i rzecznikiem prasowym, i będzie tłumaczył ONZ dlaczego to, co robią wcale nie jest ludobójstwem. W rzeczywistości prawdopodobieństwo, że któreś z nas przyczyni się bezpośrednio do zapoczątkowania w Afryce zmian, które za kilkanaście pokoleń uczynią z niej miejsce do życia, jest równie duże, jak prawdopodobieństwo, że uda się nam ją zbombardować, zrównać z ziemią i zbudować tam nowy, wspaniały świat.&lt;br /&gt;Czuję się równie odpowiedzialna za losy kobiet uwięzionych, torturowanych i spalonych na stosach Inkwizycji, jak za losy poćwiartowanych albinosek, których części ciała mają przynosić szczęście w interesach. Umywam ręce. Czasami obejrzę sobie jakiś smutny film albo przeczytam przygnębiającą książkę.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4653160110965000177-9121355177700333873?l=czytajtotxt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytajtotxt.blogspot.com/feeds/9121355177700333873/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytajtotxt.blogspot.com/2011/12/tysiac-drzewek-pomaranczowych-kathryn.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4653160110965000177/posts/default/9121355177700333873'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4653160110965000177/posts/default/9121355177700333873'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytajtotxt.blogspot.com/2011/12/tysiac-drzewek-pomaranczowych-kathryn.html' title='Tysiąc drzewek pomarańczowych - Kathryn Harrison'/><author><name>Hurr Durr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04332984245164038850</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-d0VrB9ZtS90/TgtSCSAU-8I/AAAAAAAAAGI/dn0a1HtRoRo/s220/mypictr_Blogger.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4653160110965000177.post-5935705827811190286</id><published>2011-09-21T15:00:00.000+02:00</published><updated>2011-09-21T15:00:36.656+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='technothriller'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Neal Stephenson'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść historyczna'/><title type='text'>Cryptonomicon - Neal Stephenson</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://empikmedia.pl/c/cryptonomicon-bprod59190391.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://empikmedia.pl/c/cryptonomicon-bprod59190391.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Neal Stephenson jest najlepszy. Pierwszą jego książką, którą czytałam, była "Zamieć". Pamiętam, że nie wywarła na mnie dobrego wrażenia - świat rzeczywisty przedstawiony w "Zamieci" mógłby swoim kalejdoskopowym przejaskrawieniem i dziwacznością konkurować z wieloma światami wirtualnymi. (Od samego początku byłam chyba źle nastawiona, ponieważ już na pierwszych stronach powieści bardzo nie spodobało mi się określenie trójwymiarowej postaci używanej w Metaversie "awatarem". Nie potrafię wytłumaczyć, dlaczego wydawało mi się to wieśniackim anachronizmem.) Ale już Cykl Barokowy i "Diamentowy wiek" doprowadzały mnie przy czytaniu do spazmów zachwytu. Tak zostałam fanką; warto przy tym wspomnieć, że zdarzyło mi się to życiu tylko dwa razy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Książki Stephensona są długie i skomplikowane. W każdej z nich onieśmiela ilość pracy, która musiała zostać wykonana, aby oczarować czytelnika głębią świata i tłem historycznym. Trudno wprost uwierzyć, że pisarz nie jest ekspertem w każdej z dziedzin nauki, z których czerpie przy tworzeniu swoich monumentalnych czytadeł. Czerpiąc z historii matematyki i fizyki, filozofii, postcyberpunkowej futurologii, kryptologii, historii wojennej i informatyki, Stephenson używa swojego wciąż rozwijającego się barokowego stylu i pisze wciągające, bogate w techniczne szczegóły, ale nie odstręczające laików, powieści różnych gatunków. "Cryptonomicon" można nazwać historycznym technothrillerem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Akcja "Cryptonomiconu" nie tylko rozgrywa się równolegle w czasie II Wojny Światowej i w późnych latach 90., ale jest także opowiadana z perspektywy wielu bohaterów, zajmujących się kompletnie różnymi sprawami,&amp;nbsp; w różnych częściach globu. Na dodatek, część bohaterów poznanych wcześniej we fragmentach dziejących się w czasie wojny, pojawia się ponownie we "współczesności". Książkę urozmaicają również fragmenty obliczeń matematycznych i kodów programów, różnego rodzaju i w różnym stopniu szczegółowości opisane systemy kryptograficzne, wraz ze sposobami ich łamania, dywagacje na temat zabezpieczania przechowywanych danych, kilka&amp;nbsp;fragmentów&amp;nbsp;na temat phreakingu Van Ecka i inne tego typu smakowitości, zaś na sam koniec autor we współpracy z&amp;nbsp;Brucem Schneierem przedstawia nam kompletnie opisany, wymyślony na potrzeby książki przez Schneiera szyfr Solitaire (znany przez część powieści pod nazwą Pontifex), który umożliwia szyfrowanie wiadomości przy pomocy talii kart.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Fabuła książki kręci się wokół kryptologii. W 1942  Lawrence Pritchard Waterhouse pracuje dla US Navy, łamiąc różne kody wojskowe używane przez państwa Osi. Wkrótce dołącza do specjalnej, ultra tajnej alianckiej jednostki, mającej za zadanie nie dopuścić do ujawnienia&amp;nbsp;faktu złamania Enigmy. Do tej jednostki należy również sierżant Robert "Bobby" Shaftoe, który zajmuje się urzeczywistnianiem wszystkich pomysłów Waterhouse'a, takich jak na przykład celowe rozbijanie własnych statków i przebieranie zmarłych masarzy za płetwonurków. Wszystko to, żeby kolejne zatopienia japońskich statków zaopatrzeniowych i inne zaskakujące sukcesy Aliantów nie stały się powodem zmiany systemu szyfrującego na nowy. W 1997 prawnuk Lawrence'a Randall "Randy" Lawrence Waterhouse zakłada wraz ze swoim przyjacielem Avim firmę Epiphyte, i buduje najbezpieczniejszą na świecie przechowalnię danych.&lt;br /&gt;Książka promuje idee wolnego dostępu do narzędzi umożliwiających zabezpieczenie danych oraz wirtualnej, apolitycznej waluty, która pozwala na całkowicie anonimowy obrót pieniędzmi. Wielu bohaterów "Cryptonomiconu" uważa, że wolność to możliwość ukrycia przed każdym wszystkich informacji o sobie, które uzna się za stosowne. Informacja jest obecnie najcenniejszym dobrem i jednocześnie jedyną nadzieją dla ludzi prześladowanych przez rządy totalitarne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Cryptonomicon" jest bardzo długą i bardzo dobrą powieścią, a wczoraj w sklepach pojawiło się "Reamde" ("Czytatjo"?), które jest o farmerach golda w MMO. Jeszcze nie wiem, czy będę czekać na tłumaczenie.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4653160110965000177-5935705827811190286?l=czytajtotxt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytajtotxt.blogspot.com/feeds/5935705827811190286/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytajtotxt.blogspot.com/2011/09/cryptonomicon-neal-stephenson.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4653160110965000177/posts/default/5935705827811190286'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4653160110965000177/posts/default/5935705827811190286'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytajtotxt.blogspot.com/2011/09/cryptonomicon-neal-stephenson.html' title='Cryptonomicon - Neal Stephenson'/><author><name>Hurr Durr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04332984245164038850</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-d0VrB9ZtS90/TgtSCSAU-8I/AAAAAAAAAGI/dn0a1HtRoRo/s220/mypictr_Blogger.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4653160110965000177.post-8449228458404655090</id><published>2011-09-15T15:09:00.000+02:00</published><updated>2011-09-15T15:09:36.635+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='satyra'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='DBC Pierre'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czarna komedia'/><title type='text'>Vernon - DBC Pierre</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.lideria.pl/img_big/46714.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://www.lideria.pl/img_big/46714.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lubię tanie książki w tesku - ta laureatka Nagrody Bookera kosztowała mnie jakieś sześć złotych.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Vernon God Little ma piętnaście lat, mieszka gdzieś w Teksasie, a jego przyjaciel zastrzelił w szkole szesnaście osób i siebie. Vernona przy tym nie było, ale nie ma też żadnego alibi, a wiele przypadkowych faktów może świadczyć przeciwko niemu. Wszystkie próby naprostowania sytuacji są z góry skazane na porażkę - autor umieścił bohatera w piekle. Wszyscy otaczający go ludzie są odrażającymi, psychopatycznymi kretynami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Próbka: do miasteczka zjeżdżają się dziennikarze, a Vernon stara się nie zwracać na siebie uwagi. Spotyka Lally'ego, podejrzanego osobnika podającego się za reportera telewizyjnego, który proponuje mu nakręcenie materiału mającego przekonać wszystkich o jego niewinności. Chłopak ma dosyć męczących przesłuchań, na których objadająca się tłustymi skrzydełkami kurczaka funkcjonariuszka policji próbuje mu wmówić, że był wspólnikiem zamachowca i że łączyły go z nim relacje homoseksualne. Lally pomaga mu nawet ukryć narkotyki, które Vernon przechowywał dla starszej o kilka lat dziewczyny, w której się podkochiwał.&amp;nbsp;Dziennikarz zostaje kochankiem jego matki i wyłudza od niej dużo pieniędzy, jednocześnie kręcąc materiał przedstawiający jej syna jako zboczeńca i psychopatę. Cała książka pełna jest związków przyczynowo -skutkowych w stylu: matka zmusza Vernona, żeby się ostrzygł, i nie chce mu kupić butów, jakie noszą wszyscy -&amp;gt; w materiale filmowym sąsiadka mówi: "Zauważyłam, że ten chłopiec się zmienia (...) Zaczął nosić takie ekstrawaganckie obuwie, uparł się, żeby ostrzyc głowę na skinheada..."&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nienawidzę komedii pomyłek, w ogóle nie śmieszy mnie konwencja "siła złego na jednego". DBC Pierre nie pozwala odetchnąć. Każda pojawiająca się w powieści postać jest przerysowaną kreaturą, odzwierciedlającą wszelkie amerykańskie, małomiasteczkowe stereotypy. Przyjaciółki matki Vernona żyją tylko współzawodnictwem w kupowaniu coraz to nowszych i droższych sprzętów domowych. Lekarz psychiatra jest zboczonym pedofilem. Rozprawy sądowe to spektakl telewizyjny. Wszystko, co dzieje się w książce jest tak nieprawdopodobne, że nie powinno być możliwości brania jej na poważnie - a jednak, ja nie byłam w stanie się śmiać, cały ten groteskowy koszmar zupełnie nie trafił w moje poczucie humoru.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chyba spodziewałam się akcji bardziej skupionej na bohaterze, umieszczonym gdzieś pośrodku skali, pomiędzy Holdenem Caulfieldem a Adrianem Molem. Tymczasem książka jest brutalną satyrą, w której Vernon jest po prostu jedyną zdrową na umyśle postacią, której oczami oglądamy paradę odrażających typów i lawinę absurdalnych nieszczęść. Nieszczęść, które oczywiście doprowadzają w końcu do pojmania chłopaka i postawienia go przed sądem, oskarżonego już nie tylko o współudział w szkolnej masakrze, ale o wszystkie morderstwa, które zostały popełnione na terenie całego stanu, w czasie w którym chłopak ucieka przed groteskową rzeczywistością do... Meksyku (oczywiście).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na ostatnich stronach dokonuje się dramatyczny zwrot akcji - Vernon uświadamia sobie, że z otaczającą go rzeczywistością nie może walczyć, używając zdrowego rozsądku; musi grać na ICH szalonych regułach. Jak już wspomniałam, okropnie się umordowałam czytając tę książkę jak jakiś upiorny komediodramat. Tymczasem przez cały czas miała być po prostu żartem, zrozumiałam to dopiero na samym końcu. Zupełnie jak główny bohater.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dopiero w Internecie doczytałam, że DBC Pierre (a właściwie Peter Finlay) jest Brytyjczykiem. Wydawnictwo Muza nie zamieściło tej informacji na ostatniej stronie okładki, a przecież to informacja kluczowa dla interpretacji książki. "Vernon" może nie jest szczególnie oryginalną satyrą (wyśmiewamy Amerykę? to ci dopiero rewolucyjny pomysł), ale za to nadrabia brzydkim językiem i ogólnym współczynnikiem "potworności". Polecam tylko miłośnikom czarnego jak serca mieszkańców małych teksańskich miasteczek humoru.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4653160110965000177-8449228458404655090?l=czytajtotxt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytajtotxt.blogspot.com/feeds/8449228458404655090/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytajtotxt.blogspot.com/2011/09/vernon-dbc-pierre.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4653160110965000177/posts/default/8449228458404655090'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4653160110965000177/posts/default/8449228458404655090'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytajtotxt.blogspot.com/2011/09/vernon-dbc-pierre.html' title='Vernon - DBC Pierre'/><author><name>Hurr Durr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04332984245164038850</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-d0VrB9ZtS90/TgtSCSAU-8I/AAAAAAAAAGI/dn0a1HtRoRo/s220/mypictr_Blogger.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4653160110965000177.post-6847941006603505019</id><published>2011-09-10T18:21:00.007+02:00</published><updated>2011-12-15T19:13:34.786+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gene Wolfe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='re-read'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantastyka'/><title type='text'>Piąta głowa Cerbera - Gene Wolfe</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To jedna z tych książek, których nie zrozumiałam lata temu, przy pierwszym czytaniu, i które czekają na półce, aż zmądrzeję.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Piąta głowa Cerbera" jest dla mnie trudna i wciąż nie do końca zrozumiała. Po raz kolejny odczuwam wyraźnie brak przygotowania teoretycznego, który uniemożliwia mi prawidłową interpretację książki. W tym wypadku chodzi o krytykę postkolonialną (ale biorąc pod uwagę moje wykształcenie, można by to podmienić z jakimkolwiek innym literaturoznawczym terminem). Ostatnio coraz częściej pogrążam się w rozmyślaniach na temat podniesienia swoich czytelniczych kwalifikacji, ale z drugiej strony, nie potrzebuję kolejnej pozycji na liście "pożytecznych rzeczy, którymi się nie zajmuję", więc na rozmyślaniach się kończy. Poza tym, nieuchronnie doprowadzają one do momentu, w którym przypomina mi się rosnąca z każdym dniem (?) kara za przetrzymywanie książek z uniwersyteckiej biblioteki. Nie będę sobie zawracać tym teraz głowy, są ważniejsze sprawy do załatwienia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do tego, książka skonstruowana jest z trzech opowiadań, z których należy sobie wszystko poukładać, a żeby uczynić to jeszcze trudniejszym, drugie opowiadanie ma formę ludowo-pierwotnego podania-opowieści, a trzecie to nielinowy kolaż zapisków, dzienników, nagrań i przesłuchań. "Piąta głowa Cerbera" nie jest typowym rozrywkowym s-f (już jakiś czas temu ustaliłam, że wbrew temu, co o sobie mniemałam, na takim mniej więcej poziomie znajdują się moje umiejętności śledzenia intrygi i łączenia faktów), więc po przeczytaniu wszystkich trzech części, wciąż byłam na etapie podejrzeń i domysłów.&amp;nbsp;Oczywiście, jeszcze bardziej mąci mi w głowie zastanawianie się nad tym, co przegapiłam, bo jestem głupia, a co autor w rzeczywistości pozostawił niedopowiedziane.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://www.lideria.pl/img_big/7373.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://www.lideria.pl/img_big/7373.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;Prószyński na ostatniej stronie okładki pisze, że powinnam natychmiast zechcieć zacząć czytać od początku, żeby połączyć fragmenty układanki w całość, ale książka wcale nie wywarła na mnie aż takiego efektu - wolę raczej wygóglać, o co chodziło. To dobrze, że i tak mam już o sobie dosyć niskie mniemanie, bo inaczej czułabym się głęboko zawstydzona, że muszę pytać Internetu "co ja właściwie właśnie przeczytałam".&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Akcja "Piątej głowy Cerbera" dzieje się na Sainte Anne i Sainte Croix, podwójnych planetach skolonizowanych przez Francuzów. Głównym wątkiem łączącym trzy opowiadania jest tajemnica człekokształtnej rasy nazywanej "aborygenami", która rzekomo zasiedlała Sainte Anne i została prawdopodobnie wybita przez pierwszych kolonistów. Prawdopodobnie, ponieważ nie zostały po niej żadnej ślady, a aborygeni mieli być rasą zmiennokształtną, i istnieje teoria, że to oni zabili wszystkich kolonistów i zajęli ich miejsce, tracąc wspomnienia i tożsamość.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Książka jest bardzo ciekawie napisana, w zawsze robiącym na mnie wrażenie stylu oglądania przez wizjer małego fragmentu skomplikowanego i odmiennego świata. W takim typie narracji najbardziej fascynuje mnie nie poddanie się przez autora pokusie zawarcia w tekście wszystkiego, co wymyśliło się na potrzeby książki - bo się przecież zmarnuje. (Mam takie same odczucia wobec fascynujących światów stworzonych jedynie na potrzebę standalone'a. Że też niektórym pisarzom nie szkoda! To prawdopodobnie jeden z nie-marketingowych powodów, dla których w fantastyce dominują cykle powieściowe.) Muszę przeczytać więcej Wolfe'a - Księgę Nowego Słońca miałam kupić już chyba z milion lat temu, jak tylko ukazała się w cudownym, paperbackowym wydaniu, w którym swoją drogą wyszli także wszyscy Jeźdźcy Smoków z Pern - fangasm!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na zakończenie warty wklejenia cytat z recenzji "Piątej głowy Cerbera" na jakimś forum (proszę zwrócić uwagę na copypastowy potencjał):&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;Owszem, wszystko jest ładnie pokręcone, wszystko z podwójnym dnem, ale trochę przejaskrawione, przesadzone. Owszem, jest jazda na innych planetach, jest niezrozumienie i zaskoczenie, ale przegrywa ono dla mnie z monotonią opisów w niej zawartych.&lt;/blockquote&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4653160110965000177-6847941006603505019?l=czytajtotxt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytajtotxt.blogspot.com/feeds/6847941006603505019/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytajtotxt.blogspot.com/2011/09/piata-gowa-cerbera-gene-wolfe.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4653160110965000177/posts/default/6847941006603505019'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4653160110965000177/posts/default/6847941006603505019'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytajtotxt.blogspot.com/2011/09/piata-gowa-cerbera-gene-wolfe.html' title='Piąta głowa Cerbera - Gene Wolfe'/><author><name>Hurr Durr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04332984245164038850</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-d0VrB9ZtS90/TgtSCSAU-8I/AAAAAAAAAGI/dn0a1HtRoRo/s220/mypictr_Blogger.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4653160110965000177.post-1932195127487377508</id><published>2011-09-05T19:20:00.004+02:00</published><updated>2011-09-09T22:20:55.189+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Karen Blixen'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='thriller'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść historyczna'/><title type='text'>Niewinne mścicielki - Karen Blixen</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.e-antykwariat.net/_var/gfx/foto20110411073.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://www.e-antykwariat.net/_var/gfx/foto20110411073.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Niewinne mścicielki" to powieść o osieroconych dziewczętach, które trafiły pod opiekę starego duchownego i jego żony, którzy ukrywają przed nimi mroczny sekret.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie czytałam jeszcze "Pożegnania z Afryką". Ta książka skusiła mnie opisem na ostatniej stronie okładki - spodziewałam się wiktoriańskiej opowieści z dreszczykiem, ale bardzo się zawiodłam. W "Niewinnych mścicielkach" znajduje się tylko jeden czy dwa naprawdę emocjonujące momenty, a reszta to głównie rozwlekłe opisy perypetii młodych, płochych i egzaltowanych panienek. Szczególnie po odkryciu strasznej prawdy o swoich opiekunach ich rozterki i przerażenie są tak teatralne, że trudno się tym przejąć i potraktować zagrożenie poważnie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Samo w sobie nie jest to wadą - bardzo lubię obyczajową powieść dziewiętnastowieczną, ale nie do końca takiego klimatu się spodziewałam - wydawca sugerował, że to niemal coś na kształt thrillera.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Akcja wlecze się bardzo wolno i bardzo długo bardzo mało się dzieje. Nie mogłam się doczekać, aż w końcu pojawi się wątek tajemnicy ukrywanej przez pastora i jego żonę. Fabuła nie obfituje w zwroty akcji, a na ratunek dziewczętom przybywa deus ex machina. &amp;nbsp;Thriller, a już tym bardziej historyczny thriller, to gatunek na którym zupełnie się nie znam i w którym nie gustuję (pomijając oczywiście przygodowe powieści z akcją kręcącą się dookoła książek), a "Niewinne mścicielki" przeczytałam tylko dlatego, że leżały w pobliżu. Zakwalifikowałabym je raczej jako historyczną powieść obyczajową z mrocznym wątkiem, do tego niezbyt ciekawie napisaną.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie czuję się jakoś specjalnie zniechęcona do przeczytania innych powieści Karen Blixen, ale to prawdopodobnie nie jest jej reprezentatywne dzieło. Swoją drogą, &amp;nbsp;jakie to edgy:&lt;i&gt;&amp;nbsp;pff, "Pożegnanie z Afryką" jest dla plebsu, ja czytam jej &lt;b&gt;wiktoriańskie thrillery&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4653160110965000177-1932195127487377508?l=czytajtotxt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytajtotxt.blogspot.com/feeds/1932195127487377508/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytajtotxt.blogspot.com/2011/09/niewinne-mscicielki-karen-blixen.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4653160110965000177/posts/default/1932195127487377508'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4653160110965000177/posts/default/1932195127487377508'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytajtotxt.blogspot.com/2011/09/niewinne-mscicielki-karen-blixen.html' title='Niewinne mścicielki - Karen Blixen'/><author><name>Hurr Durr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04332984245164038850</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-d0VrB9ZtS90/TgtSCSAU-8I/AAAAAAAAAGI/dn0a1HtRoRo/s220/mypictr_Blogger.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4653160110965000177.post-4512277964977751537</id><published>2011-09-05T18:44:00.002+02:00</published><updated>2011-09-09T22:19:41.254+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść przygodowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Arturo Pérez-Reverte'/><title type='text'>Klub Dumas - Arturo Pérez-Reverte</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://merlin.pl/Klub-Dumas_Arturo-Perez-Reverte,images_big,1,978-83-7758-019-6.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://merlin.pl/Klub-Dumas_Arturo-Perez-Reverte,images_big,1,978-83-7758-019-6.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Książkę kupiłam w wydaniu kieszonkowym z bardzo niegustowną, filmową okładką. Była bardzo tania.&amp;nbsp;Pomijając paskudną okładkę, bardzo fajnym dodatkiem do książki (nie mam pojęcia, czy obecnym w innych wydaniach) są ryciny, mające przedstawiać ryciny z szatańskiego grymuaru. Poza tym, wyróżnia ją bardzo ładnie skrojona szeryfowa czcionka (nie znam się na nich na tyle, żeby rozpoznać, jaka to) i gęstość tekstu na stronie - uwielbiam dużo małych literek.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie widziałam "Dziewiątych Wrót", ponieważ w ogóle nie oglądam filmów, i bardzo zdziwiłam się, dowiadując się, że Polański usunął w scenariusz wszystko dotyczące... tytułowego Klubu Dumas. W powieści przeplatają się dwa wątki, jeden związany z cyklem powieści o Muszkieterach, a drugi z "Dziewiątymi Wrotami", legendarną księgą, której autor został, wraz z niemal wszystkimi egzemplarzami swojego dzieła, spalony na stosie, i z której to księgi można podobno poznać sposób na przywołanie diabła.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Klub Dumas" jest rewelacyjnym, przygodowym czytadłem, o tematyce podobnej do "Imienia róży", czy "Cienia Wiatru". Chociaż być może powinnam napisać, że jest to książka, która udaje czytadło, żeby w finale rozwiązać intrygę w sposób zaskakujący, i odrobinę bolesny dla czytelnika. Bardzo podoba mi się klimat tej powieści, wypełnionej różnego rodzaju bibliofilskimi smaczkami i ciekawostkami, a także fabularne połączenie awanturniczych książek Dumasa z satanistyczną średniowieczną księgą. Nigdy nie zastanawiałam się nad przeczytaniem cyklu o Muszkieterach, a teraz nie dość, że koniecznie muszę je dostać w swoje łapska, to chcę też zdobyć serię&amp;nbsp;Péreza-Reverte o kapitanie Alatriste - ponieważ znienacka wydaje mi się, że powieści przygodowe mogą okazać się moim nowym ulubionym genre fiction. Zafón nie był aż tak przekonujący.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4653160110965000177-4512277964977751537?l=czytajtotxt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytajtotxt.blogspot.com/feeds/4512277964977751537/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytajtotxt.blogspot.com/2011/09/klub-dumas-arturo-perez-reverte.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4653160110965000177/posts/default/4512277964977751537'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4653160110965000177/posts/default/4512277964977751537'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytajtotxt.blogspot.com/2011/09/klub-dumas-arturo-perez-reverte.html' title='Klub Dumas - Arturo Pérez-Reverte'/><author><name>Hurr Durr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04332984245164038850</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-d0VrB9ZtS90/TgtSCSAU-8I/AAAAAAAAAGI/dn0a1HtRoRo/s220/mypictr_Blogger.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4653160110965000177.post-2330504963835603666</id><published>2011-09-05T17:00:00.002+02:00</published><updated>2011-09-09T22:21:10.698+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Orange Prize'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zadie Smith'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść obyczajowa'/><title type='text'>O pięknie - Zadie Smith</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://znam.to/userfiles/R/043/R043-c0b8998.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em; text-align: justify;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://znam.to/userfiles/R/043/R043-c0b8998.jpg" width="272" /&gt;&lt;/a&gt;Mam to ładne wydanie. Na okładce nowego jest napisane "O &lt;a href="http://merlin.pl/O-pieknie_Zadie-Smith/browse/product/1,898499.html"&gt;PIEKNIE&lt;/a&gt;".&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zmierzę się na początek z różnymi głupotami, które na zachętę zapodaje mi wydawca. Nazwanie tej powieści "transatlantycką sagą komiczną", to straszna zbrodnia, a autorka nie "niejako mimochodem poddaje pod refleksję", tylko normalnie pisze. O wierności przekonaniom i zdradzie małżeńskiej. Nie podoba mi się wcale notka z tyłu książki, ponieważ spodziewałam się o wiele lżejszej lektury, a wielokrotnie podczas czytania robiło mi się gorąco, a w klatce piersiowej coś niespokojnie trzepotało. Strasznie się męczę, próbując o tym napisać, i chcę mieć ten wątek już z głowy, więc będzie nie po kolei.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wątek zdrady małżeńskiej jest poprowadzony dosyć brutalnie, a na sam koniec autorka serwuje przeskok a'la deus-ex-machina, czyli "minęło trochę czasu, i chyba znowu zaczyna się układać". Okropne i bez sensu. Howard Belsey funduje swojej żonie piekło, postępując zgodnie ze wskazówkami Hitchcocka: zaczyna się od przygody na jedną noc, a potem jest coraz gorzej. Ostatni cios powinien być ciosem śmiertelnym, ale dostajemy happy end, małżeństwo mimo wszystko jest do uratowania.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Brakuje mi tej narracji ze strony Kiki Belsey, która, tak naprawdę, dostaje niewiele miejsca na swoje uczucia. Im bardziej cierpi, tym bardziej jej cierpienie widzimy oczami innych, i tym mniej sama nam o nim mówi. Narrator nie ma wglądu w jej duszę. Ale dlaczego Howard ma tyle stron na przeżywanie własnych błędów, opłakiwanie końca związku, i popełnianie kolejnych błędów, bo "i tak już po wszystkim"? Rozumiem nacisk na pokazanie, że raniąc bliskich, ranimy siebie, i że osobie zdradzającej też należy się współczucie, ale nie powinno to oznaczać, że zostaje ona przedstawiona jako największa i najbardziej umęczona ofiara własnych poczynań.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To, co zabolało mnie w tej książce najbardziej, to kontrast happy endu z ostatnim zwrotem akcji. Ujmując historię w prostych słowach: wydarza się coś strasznego, ale mija czas, jest coraz normalniej, wybaczasz i powraca zaufanie... i znienacka dowiadujesz się o czymś jeszcze gorszym, co wydarzyło się w międzyczasie, a zostało przed tobą zatajone. "Zdradził raz, zdradzi drugi" to około półtora miliona wyników w Google. W tym momencie mogło by się wydarzyć wiele rzeczy, ale niewiele się o nich dowiadujemy, ponieważ wydarzają się pomiędzy rozdziałem przedostatnim, a rozdziałem ostatnim. W którym to rozdziale Howard dostaje kolejną szansę. Jest to poparte ogólną, pełną współczucia atmosferą opowieści, a także mimochodem wspomnianą informacją, że wszyscy profesorowie w średnim wieku lubią sobie zaruchać na boku. Nie jest to natomiast poparte jakimikolwiek działaniami lub przemyśleniami rodziny Howarda, z których można byłoby wywnioskować, że ich wybaczenie jest czymkolwiek umotywowane.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"O pięknie" ma głębokie i poruszające przesłanie, od którego aż robi się ciepło na sercu: "zdradzisz raz, zdradzisz drugi, będziesz cierpieć, ale ci wybaczy" + "zdradzi raz, zdradzi drugi, będziesz cierpieć, ale wybaczysz". Balsam na mą duszę, książka, która leczy, polecam, szczególnie zdradzającym i zdradzanym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;A teraz z zupełnie innej beczki. Książka Zadie Smith jest tak niesamowicie super dobrze napisana, że podczas lektury co chwilę łapałam się za głowę, jęcząc "uhh, obiecuję, że od teraz będę czytać także POWIEŚCI OBYCZAJOWE, a nie tylko te moje GENRE FICTION", i mając taką twarz: &amp;nbsp;:c&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przypuszczam, że stąd biorą się opinie, że książka jest "zabawna". Lekki styl, celne spostrzeżenia i poczucie humoru autorki nie oznacza przecież, że sama historia jest "sagą komiczną". Po przeczytaniu informacji z tyłu okładki można byłoby się spodziewać, że to komedia pomyłek, która kończy się pogodzeniem dwóch rodzin i co najmniej jednym ślubem. Wszystko nieprawda, straszne głupoty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;[To jest fragment, który napisałam rozdarta pomiędzy własnym pomysłem na notki na tym blogu, a "obowiązkami recenzenta", który powinien "napisać o wszystkich aspektach książki" (czy coś w tym stylu). Wymęczyłam jakoś te akapity i bardzo mnie to zniechęciło do pisania. W końcu podjęłam męską decyzję: nie będę się pierniczyć, i będę pomijać te wątki, o których nie chce mi się pisać. Tekst zostawiam, bo jakoś szkoda mi wyrzucać. UWAGA: fragment napisany stylem prosto ze szkolnego wypracowania...]&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Howard Belsey jest profesorem od Rembrandta, który nie cierpi Rembrandta. Zresztą, nie cierpi w ogóle sztuki figuratywnej, i jest, oczywiście liberałem. Jego największym wrogiem jest inny specjalista od tego malarza, sir Monty Kipps, prezentujący bardziej konserwatywne poglądy na temat sztuki, i bardzo konserwatywne poglądy na temat życia, kwestii równouprawnienia różnych uciskanych grup i podobnych zagadnień, jest też obowiązkowo przykładnym chrześcijaninem. Howard wydaje się zmęczony prowadzoną z przeciwnikiem batalią. Od długiego czasu próbuje skończyć monografię Rembrandta, w której udowadnia, że malarz nie był geniuszem, tylko biegłym rzemieślnikiem, które malował na zamówienie. Na zajęciach profesor stara się zastąpić rozbudowane analizy, dorabiające do obrazów teorie, doszukujące się symboli i ukrytych znaczeń, faktami. To nie żadna alegoria, to portret tego i tamtego uczonego lub kupca, który chciał być przedstawiony w możliwie najbardziej natchniony sposób. Ale Howardowi brakuje magnetyzmu, studenci niewiele rozumieją z jego filozoficznych wywodów, które polegają najczęściej na zaprzeczaniu wszystkim pomysłom na interpretacje danego dzieła.&lt;br /&gt;Monty Kips to charyzmatyczny mówca, który potrafi zaintrygować studentów, a jego zajęcia wydają się o wiele ciekawsze i mniej oderwane od rzeczywistości, niż zajęcia Belseya, który wydaje się być całkowicie odosobniony w swoich oryginalnych poglądach. Zna skrypt na pamięć, nie musi nawet zerkać na omawiany właśnie obraz, ponieważ napatrzył się na każdy z nich przez wszystkie lata swojej pracy. Howard jest ekscentrykiem, który poświęcił swoją karierę na forsowanie teorii, która nigdy nie miała szans przebić do głównego nurtu dyskursu na temat twórczości Rembrandta.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;[/koniec szkolnego wypracowania]&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo rzadko zdarza mi się identyfikować z bohaterami powieści albo dowiadywać się z książek czegoś nowego o sobie. Być może to kolejna rzecz, którą tracę, czytając głównie literaturę rozrywkową. Ale jakkolwiek podobało by mi się lub nie podobało "O pięknie", znalazłam tam coś, co mówi więcej o mnie i lepiej obrazuje moje uczucia, oraz etap, który obecnie przechodzę w życiu, niż cokolwiek, co sama byłabym w stanie wymyślić. Identyfikuję się z tymi słowami nawet bardziej, niż ze słowami Paris Hilton: "I don't really think, I just walk".&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Nie uważała, żeby w ogóle miała własne zdanie, przynajmniej w takim sensie, w jakim zdawali się mieć je inni. Kiedy kończyły się zajęcia, od razu uświadamiała sobie, jak mogłaby zaciekle i z powodzeniem bronić tezy przeciwnej do tej, której broniła przed chwilą: wysławiać Flauberta, a nie Foucaulta, bronić przed obraźliwymi atakami Austen zamiast Adorno. Czy w ogóle ktokolwiek był szczerze do czegokolwiek przywiązany? Nie miała pojęcia. Czy tylko ona, Zora, doświadczała poczucia tej dziwnej bezosobowości, czy też doświadczali go wszyscy i tylko grali swoje role, tak jak grała ona? Zakładała, że to właśnie studia pomogą jej to kiedyś odkryć. A tymczasem, stojąc tak na ulicy, czekając na realnie istniejących ludzi, czuła lekkość, egzystencjalną lekkość i nerwowo przerzucała w myślach potencjalne tematy dyskusji, przeszukiwała ów worek z ważkimi ideami, jaki zawsze nosiła w głowie, aby sięgać po nie i stwarzać pozory, że ma do powiedzenia coś istotnego.&lt;/blockquote&gt;Warto było przebrnąć przez cały wątek zdrady małżeńskiej, żeby przeczytać coś takiego.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4653160110965000177-2330504963835603666?l=czytajtotxt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytajtotxt.blogspot.com/feeds/2330504963835603666/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytajtotxt.blogspot.com/2011/09/o-pieknie-zadie-smith.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4653160110965000177/posts/default/2330504963835603666'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4653160110965000177/posts/default/2330504963835603666'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytajtotxt.blogspot.com/2011/09/o-pieknie-zadie-smith.html' title='O pięknie - Zadie Smith'/><author><name>Hurr Durr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04332984245164038850</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-d0VrB9ZtS90/TgtSCSAU-8I/AAAAAAAAAGI/dn0a1HtRoRo/s220/mypictr_Blogger.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4653160110965000177.post-36869394990167685</id><published>2011-07-18T16:28:00.003+02:00</published><updated>2011-09-09T22:21:14.752+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantastyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Andrzej Sapkowski'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść historyczna'/><title type='text'>Żmija - Andrzej Sapkowski</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;Książkę znalazłam drastycznie przecenioną, prawdziwa okazja. Od czasu jej wydania nie czułam ciśnienia, żeby uzupełnić kolekcję dzieł Sapkowskiego (i tak brakuje mi Bożych Bojowników i Lux Perpetua), a tu proszę. Ile trzeba było czekać na tę przecenę...&amp;nbsp;"Żmija" to skok na kasę: samodzielnie wydane opowiadanie, 200 stron dużą czcionką na papierze toaletowym, oryginalna cena to było chyba coś ponad 30 złotych. Trudno dziwić się niepochlebnym komentarzom w internecie, ale oczywiście największą wada książki to nie bycie pierwszym tomem nowego cyklu fantasy albo kontynuacją cyklu o wiedźminie.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;a href="http://www.supernowa.pl/bookz/sup131.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em; text-align: justify;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://www.supernowa.pl/bookz/sup131.jpg" style="cursor: move;" width="201" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;W opowiadaniu los radzieckiego żołnierza, a także losy innych uczestników historycznych wojen na terenie Afganistanu, odmienia spotkanie ze złotą żmiją. Akcja toczy się w latach 80., a głównym bohaterem jest chorąży Paweł Lewart, który jest także prekognitą, z czego nie wynika nic, oprócz kilku akcji "uwaga!, zaraz stanie się coś złego". Wbrew ostatniej stronie okładki, nie mamy&amp;nbsp;do czynienia&amp;nbsp;z przeplatającymi się liniami czasowymi. Najdzielniejsi synowie Macedonii pod wodzą Aleksandra pojawiają się w kilku wizjach głównego bohatera, zahipnotyzowanego przez gada. Podobnie z 66. pułkiem piechoty z czasów drugiej wojny angielsko-afgańskiej.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;Sapkowski skupia się na podkreślaniu antywojennego przesłania książki. Stacjonowanie na posterunku gdzieś na środku pustyni składa się głównie z długich okresów nudy, przerywanych krótkimi, gwałtownymi i krwawymi potyczkami. Jest smutno i bez sensu, jest wojskowy żargon (swoją drogą, słowniczek na końcu nigdy się dla mnie nie sprawdzał: po pierwsze, niewygodny; po drugie, czytając nie zwracam uwagi na pojedyncze niezrozumiałe słowa, które nie są oznaczone gwiazdką), są psy wojny, ale nie ma niczego ciekawego. Nie wyczytałam z opowiadania nic, prócz tego, że wojna jest niefajna, a w Afganistanie, to już w ogóle.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;Wątek&amp;nbsp;żmii&amp;nbsp;rozwija się bardzo powoli; jest tylko uzupełnieniem żołnierskich nudów i trudów. W finale nie zaskakuje. Liczyłam na jakiś zwrot akcji, albo chociaż coś bardziej efektownego od "przez żmiję znienacka jest masakra". Zakończenie opisuje powojenne losy poznanych przez czytelnika żołnierzy, a przynajmniej tych, którzy w międzyczasie nie polegli. Do tego na sam koniec ciekawy smaczek: XXI wiek, wojna jest, jest i żmija, historia się powtarza.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;"Żmija" to dla mnie jedno ze słabszych opowiadań Sapkowskiego. Przeczytałam je bez bólu, ale nie porwała mnie ani ponura dola żołdaka, ani napoczęty wątek gada-demona. Poza tym, spodziewałam się ugryzienia tematu Afganistanu od innej strony, nie wiem, może po prostu czegoś więcej o wojnie w Afganistanie, niż po prostu o wojnie.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;Tyle zapamiętałam, bo książkę przeczytałam dwa-trzy tygodnie temu. Może za mało mnie kręci realistyczna, militarna tematyka. Zupełnie nie ogarniam tych tematów, a miłośnicy historii wojskowej oceniają "Żmiję" całkiem pozytywnie. No, ale Sapkowski odhaczony, tak? Tak.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4653160110965000177-36869394990167685?l=czytajtotxt.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytajtotxt.blogspot.com/feeds/36869394990167685/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytajtotxt.blogspot.com/2011/07/zmija-andrzej-sapkowski.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4653160110965000177/posts/default/36869394990167685'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4653160110965000177/posts/default/36869394990167685'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytajtotxt.blogspot.com/2011/07/zmija-andrzej-sapkowski.html' title='Żmija - Andrzej Sapkowski'/><author><name>Hurr Durr</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04332984245164038850</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-d0VrB9ZtS90/TgtSCSAU-8I/AAAAAAAAAGI/dn0a1HtRoRo/s220/mypictr_Blogger.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
